<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Ofiara przesdw> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="6">
<date=1952-06-29>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
W tumie widzw wychodziem z cyrku Nr 4, ktry rozbi swj piciomasztowy namiot na rogu Marszakowskiej i Chmielnej.
Rozbawieni ludzie powtarzali syszane niedawno dowcipy, nucili przebrzmiae przed chwil na arenie kuplety. Jednym sowem program oglnie by oszacowany jako widowisko w deseczkie. Ale nie przez wszystkich. Byli w tumie nieliczni co prawda malkontenci, ale byli.
Jeden z takich wyjtkw, mocno starszy pan o powym staropolskim wsie, mwi do towarzyszcego mu innego starszego pana.
 Owszem, dobre to, ale na Grjec. Warszawa miasto wymagalne, byle czym oka jej si nie roztworzy. Rne si tu rzeczy widziao, z artystyczn, panie szanowny, wartoci. Co bdziem daleko szuka, tu na Marszakowskiej w tem miejscu gdzie teraz dom Pod sedesami figuruje, czyli tak zwane P. K. O., na adne pare lat przed wojn widziaem przedstawienie, e do dzisiaj jak ywe to wszystko mam przed oczami. W sklepie po zbankrutowanem skadzie zabawek iluzjon egzystowa, czyli tak zwany baagan.
Tam, panie szanowny, przedstawiaa artystka, to dzisiej ju takiej panie szanowny si nie spotka, ani w adnem cyrku, ani w teatrze. Uderzajca rzadko. Uwaasz pan bya to kobieta ywa ksika obrazw posiadajca na swojem korpusie przeszo trzysta rnych widoczkw z natury, a take samo portretw historycznych i zwierzcych nie wyczajc sonia i afrykaskiej yrafy, ktra na sam szyje zajmowaa tej artystce p metra lewej piersi i z powodu niemoralnoci publicznej moga by pokazywana tylko do poowy.
Publika, uwaasz pan, wchodzia, opacaa 50 groszy, ustawiaa si przed bufetem, wychodzi derektor, zakada dusze mowe, dzwoni rcznem dzwonkiem i po krzele wchodzia na ten bufet kobieta ksika, 125 kilo ywej wagi.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>